• Anna Grzesik

JAK WNĘTRZA WPŁYWAJĄ NA NAS?


Nasze domy to cisi świadkowie wydarzeń z naszego życia, w jego najintymniejszych odsłonach. Są niczym scena, na której rozgrywa się akcja naszego być albo nie być. I to od nas zależy, jak ta scena będzie wyglądała.


Wnętrza w jakich się znajdujemy rzutują na to w jaki sposób się zachowujemy. Wchodząc do eleganckiej, francuskiej restauracji, automatycznie prostujemy naszą postawę, a nasze ruchy stają się bardziej eleganckie i kontrolowane, natomiast w hipisowskim bungalowie, nie mamy oporów, by usiąść na poduchach rozrzuconych na podłodze, lub rozłożyć się na hamaku, nonszalancko przeciągniętym przez środek pokoju (skoro może wisieć na dworze, to dlaczego nie w domu?).


John Ruskin twierdził, że od naszych domów wymagamy dwóch rzeczy. „Chcemy, by dawały nam schronienie. I chcemy by do nas mówiły-by mówiły o wszystkim, co uważamy za ważne i o czym należy nam przypominać” (Allain de Botton „Architektura szczęścia”). Dlatego też otaczamy się rzeczami, które synchronizują z naszymi wartościami. Intuicyjnie dobieramy sobie rzeczy, które nam się po prostu podobają, a tak naprawdę, być może jest tak, jak twierdzi w swojej książce Allain de Botton, współczesny filozof ,,że przedmioty, które nazywamy pięknymi, to wersje ludzi, których kochamy”. Jak inaczej wytłumaczylibyśmy sobie słabość do malowanej w kunsztowne, kobaltowe ornamenty porcelany, która jest nośnikiem bardzo konkretnych wartości. Przywodzi na myśl XIX wieczne powieści, w których życie płynie wolniej, a czas przerwy na herbatkę, jest celebrowany z nabożnością, stojącą dokładnie po przeciwnej stronie współczesnemu pośpiechowi, pędzącym ludziom wpatrzonym w swoje Iphone’y. Surowe eko-wnętrza, powrót do naturalnych materiałów również podobają się nie bez przyczyny. Gdyby drewniana, prosta ława mogła „mówić”, opowiedziałaby o radosnych biesiadach, slow life, hygge, sześciu, dbałości o detal, miłości wyrażonej we wspólnie spędzonym czasie. Była by obietnicą tych wszystkich wartości, nadziei, które niesie.


Już Maria Antonina stworzyła sobie sielską wioskę w Wersalu. Była to idylliczna wioska, stylizowana na wiejskie zakątki, ale bez naturalnego brudu, chaosu, wszystko było sztucznie wykreowane, by zaspokoić potrzebę prostoty, przesyconą wersalskim przepychem królową. Zazwyczaj podobają się nam wnętrza, które mają w sobie to, czego nam brakuje, dlatego tak bardzo ciągnie nas do „cottagcore”, dlatego „Bridgertonowie” stali się hitem na Netflixie, tęsknimy za przeszłością.


A co z tymi, którzy lubią nowoczesne wnętrza? One też niosą za sobą odpowiednie wartości – rozwoju, potencjału, szybkości. Inspirują swoim minimalizmem i błyszczącymi powierzchniami do wspinania się wyżej, do mierzenia daleko i wysoko, ale też swoim uporządkowaniem i precyzyjnymi liniami, pomagają zabieganym i zapracowanym właścicielom uspokoić gonitwę myśli.


WNĘTRZA WPŁYWAJĄ NA NAS NA KILKU POZIOMACH:


1) Emocjonalnym – wszelkie sentymentalne meble, pamiątki rodzinne działają na naszą wyobraźnię pobudzając w nas przyjemne wspomnienia. Czujemy się wspaniale w „babcinej’ kuchni, bo kojarzy nam się z dzieciństwem i wspólnym robieniem makaronu.


2) Psychologicznym – czyli to jaki charakter ma wnętrze, co do nas mówi swoim stylem, obłościami bądź kanciastymi formami, swoimi kolorami, wzorami i ustawionymi meblami. Czy jest przyjazną, kobiecą przestrzenią, czy męską i rygorystyczną?


3) Fizycznym – to z jakich materiałów jest wykonane otoczenie ma ogromne znaczenie. Wszelki plastik, syntetyczne materiały przyciągają kurz, elektryzują wszystko wokół, natomiast naturalne materiały sprzyjają naszemu zdrowiu. Dodatkowo istnieje aspekt czysto sensualny, znacznie przyjemniej dla naszego ciała jest dotykać naturalnych materiałów, niż tych syntetycznych.


4) Symbolicznym - wnętrza (głównie sakralne i propagandowe) zawierają w sobie ukrytą symbolikę, w postaci obrazów, czy rzeźb, ale również poprzez swoje bardzo określone proporcje mają wyrażać określony przekaz symboliczny. We wnętrzach mieszkalnych mogą to być znacząco przeskalowane proporcje, które symbolizują prestiż właścicieli.


Dlatego też tak ważne jest stworzenie sobie przestrzeni w ZGODZIE ZE SOBĄ, nie w dążeniu z modą. Dzięki temu, że pójdziemy, za własnymi potrzebami estetycznymi, znajdziemy się w otoczeniu, które będzie nas uspakajać, cieszyć, koić, lub może zabawiać, uwznioślać, doenergetyzowywać, w zależności od tego, czego nam jest naprawdę potrzeba. Wnętrza mają ogromną moc przekształcania naszego nastroju, subtelnego przypominania nam o wartościach, które cenimy.


zdjęcie "Victoria Magazine"